Patrzysz w lustro i wszystko wygląda świetnie. Podkład jest równy, policzki delikatnie podkreślone, oczy wyraziste, a skóra ma dokładnie tyle blasku, ile trzeba. Potem ktoś robi zdjęcie z lampą i… nagle twarz jest dużo jaśniejsza niż szyja, okolice pod oczami wyglądają niemal biało, czoło mocno się świeci, a makijaż, który na żywo był subtelny, na fotografii prawie znika. Brzmi znajomo? Makijaż do zdjęć rządzi się trochę innymi zasadami niż codzienny make-up oglądany wyłącznie w lustrze. Aparat potrafi uwydatnić nadmiar pudru, nierównomiernie rozprowadzony podkład czy przesadny połysk, a jednocześnie „zjada” część koloru z policzków i oczu. Nie oznacza to jednak, że przed weselem, sesją zdjęciową czy ważną imprezą trzeba nakładać na twarz kilka warstw ciężkich kosmetyków. Wręcz przeciwnie – najlepiej wygląda makijaż dobrze przemyślany, nakładany cienkimi warstwami i wcześniej sprawdzony w różnych rodzajach światła. Jak więc zrobić makijaż, który dobrze wygląda na zdjęciach, ale nadal prezentuje się naturalnie na żywo?
Makijaż fotograficzny zaczyna się jeszcze przed podkładem
Najładniejsza baza nie uratuje skóry, która tuż przed makijażem została potraktowana mocnym peelingiem albo bardzo ciężkim kremem. Jeśli wiesz, że czeka Cię ważna uroczystość lub sesja, nie eksperymentuj tego dnia z nowymi kosmetykami pielęgnacyjnymi. Skóra powinna być przede wszystkim dobrze nawilżona i wygładzona, ale nie tłusta. Przy suchej cerze zbyt mała ilość pielęgnacji może sprawić, że podkład zacznie podkreślać suche skórki. Przy cerze tłustej bardzo bogaty krem może z kolei przyspieszyć błyszczenie się strefy T.Po pielęgnacji warto dać kosmetykom kilka minut na wchłonięcie. Jeżeli na powierzchni skóry nadal pozostaje wyraźna, tłusta warstwa, można delikatnie odcisnąć jej nadmiar chusteczką. Dopiero później przechodzimy do makijażu.
Nie chodzi o stworzenie idealnie matowej twarzy. Skóra na zdjęciu wygląda najlepiej wtedy, gdy ma naturalną strukturę i kontrolowany blask, zamiast przypominać jednolitą, mocno przypudrowaną powierzchnię.
Podkład do zdjęć – więcej krycia nie zawsze oznacza lepszy efekt
Jednym z najczęstszych błędów jest założenie, że skoro makijaż ma być fotografowany, podkład musi być bardzo mocno kryjący. W praktyce gruba warstwa produktu może znacznie łatwiej wyglądać ciężko. Lepszym rozwiązaniem jest nakładanie podkładu cienkimi warstwami i dokładanie krycia tylko w miejscach, które rzeczywiście tego wymagają. Zaczerwienienie przy nosie, pojedyncza niedoskonałość czy przebarwienie nie oznaczają przecież, że cała twarz potrzebuje kolejnej warstwy. Duże znaczenie ma również kolor. Podkład warto sprawdzać nie tylko na dłoni, lecz przede wszystkim w okolicy żuchwy i szyi. Twarz wyraźnie jaśniejsza lub ciemniejsza od reszty ciała staje się szczególnie widoczna na zdjęciach wykonywanych z lampą.
Jeśli nadal zastanawiasz się, jak dobrać odpowiednią formułę do swojej skóry, przeczytaj artykuł Podkłady i kremy koloryzujące do twarzy – jak wybrać kosmetyk idealny dla swojej cery?. Samych produktów możesz natomiast szukać w kategorii podkłady i kremy koloryzujące.
Gąbka czy pędzel – czym aplikować podkład przed sesją?
Nie istnieje jedna poprawna metoda. Wiele zależy od rodzaju podkładu oraz efektu, jaki chcesz uzyskać. Wilgotna gąbka do makijażu dobrze sprawdza się wtedy, gdy zależy Ci na cienkiej, równomiernej warstwie i naturalnym wykończeniu. Produkt warto delikatnie wklepywać, a nie rozcierać po skórze. Pędzel może natomiast ułatwić uzyskanie większego krycia oraz precyzyjne rozprowadzenie produktu. Przy mocniej kryjących formułach dobrym rozwiązaniem jest połączenie obu metod: najpierw rozprowadzenie podkładu pędzlem, a później lekkie dociśnięcie go wilgotną gąbką. Niezależnie od techniki warto zwrócić uwagę na okolice linii włosów, skrzydełka nosa i żuchwę. Właśnie tam najczęściej pozostają widoczne granice. Potrzebne narzędzia znajdziesz również w kategorii pędzle i akcesoria do makijażu.
Czym jest flashback w makijażu?
Jedną z najbardziej irytujących niespodzianek jest tzw. flashback, czyli efekt pojawiający się głównie podczas fotografowania z lampą błyskową. Na zdjęciu niektóre partie twarzy wyglądają wtedy znacznie jaśniej niż w rzeczywistości. Szczególnie często problem widać pod oczami, na środku czoła lub w miejscach mocniej pokrytych pudrem. Na żywo wszystko może wyglądać zupełnie normalnie, dlatego o problemie często dowiadujemy się dopiero po zobaczeniu zdjęć. Najprostszym sposobem, aby ograniczyć takie ryzyko, jest wykonanie próbnego zdjęcia telefonem z włączoną lampą błyskową jeszcze przed wyjściem. Nie zajmuje to nawet minuty, a pozwala zauważyć rzeczy, których nie zawsze widać w lustrze. Szczególną ostrożność warto zachować z bardzo jasnymi pudrami transparentnymi. Nałożone w niewielkiej ilości mogą wyglądać pięknie, ale gruba warstwa pozostawiona pod oczami lub na środku twarzy może być zdecydowanie bardziej widoczna na fotografii.
Puder tak, ale nie na całej twarzy grubą warstwą
Puder pomaga utrwalić podkład i ograniczyć nadmierne błyszczenie. Problem zaczyna się wtedy, gdy próbujemy całkowicie zmatowić każdy centymetr twarzy. Zamiast pudrować wszystko jednakowo, warto skupić się przede wszystkim na miejscach, które rzeczywiście tego potrzebują. Najczęściej będzie to czoło, nos, okolice nosa i broda. Policzki można pozostawić bardziej naturalne, szczególnie jeśli skóra jest normalna lub sucha. Przy okolicy pod oczami również obowiązuje zasada umiaru. Duża ilość suchego produktu może podkreślić drobne linie i sprawić, że skóra na zdjęciu będzie wyglądała ciężej. W Innsi znajdziesz zarówno pudry sypkie, jak i prasowane, które można dobrać do rodzaju skóry oraz oczekiwanego wykończenia. Dobry makijaż fotograficzny nie powinien być płaski. Celem jest kontrolowanie błyszczenia, a nie całkowite pozbawienie twarzy naturalnego światła.
Aparat potrafi „zjeść” kolor z policzków
To, co w lustrze wygląda jak wystarczająca ilość różu czy bronzera, na zdjęciu może stać się niemal niewidoczne. Dlatego podczas przygotowywania makijażu do fotografowania można pozwolić sobie na odrobinę mocniejsze podkreślenie policzków niż podczas zwykłego makijażu dziennego. Słowo „odrobinę” ma tutaj ogromne znaczenie. Nie chodzi o tworzenie dwóch intensywnych plam po bokach twarzy. Bronzer pomaga ocieplić cerę i przywrócić jej trójwymiarowość po nałożeniu podkładu. Róż dodaje świeżości, a odpowiednio użyty produkt do konturowania może subtelnie podkreślić rysy.
Jeżeli nie wiesz, gdzie powinien znaleźć się każdy z tych kosmetyków, zajrzyj do poradnika Bronzer, kontur, róż i rozświetlacz – czym się różnią i gdzie je nakładać?.
Kosmetyki potrzebne do tego etapu znajdziesz natomiast w kategorii róże i bronzery.
Rozświetlacz do zdjęć – blask czy świecąca plama?
Rozświetlacz jest jednym z tych produktów, które potrafią wyglądać fantastycznie zarówno na żywo, jak i na zdjęciach. Trzeba tylko wiedzieć, kiedy przestać go dokładać. Najbezpieczniej aplikować niewielką ilość produktu na szczyty kości policzkowych, ewentualnie delikatnie nad łukiem kupidyna. Jeżeli skóra jest mocno teksturowana, warto unikać bardzo intensywnego rozświetlenia dokładnie w miejscach z widocznymi porami lub niedoskonałościami. Trzeba również uważać z rozświetlaczem na czubku nosa. W delikatnym makijażu może wyglądać ciekawie, ale przy mocnej lampie błyskowej błyszczący punkt na środku twarzy potrafi stać się pierwszą rzeczą, którą zauważymy na fotografii. Wybierając rozświetlacze, warto dopasować intensywność produktu do rodzaju wydarzenia. Satynowe wykończenie będzie bardziej uniwersalne, natomiast mocny metaliczny połysk świetnie odnajdzie się w bardziej efektownych stylizacjach.
Makijaż oczu na zdjęciach powinien mieć trochę więcej definicji
Aparat często łagodzi subtelne przejścia kolorystyczne. Beżowy cień, który z bliska wygląda bardzo ładnie, na fotografii może być niemal niewidoczny. Nie oznacza to, że trzeba od razu wykonywać bardzo ciemne smoky eyes. Wystarczy zadbać o wyraźniejsze zaznaczenie załamania powieki, linię rzęs oraz odpowiedni kontrast. Dobrze sprawdza się połączenie kilku odcieni: jaśniejszego na ruchomej powiece, średniego w załamaniu oraz nieco ciemniejszego przy zewnętrznym kąciku. Dzięki temu oko zachowuje trójwymiarowość.
Wiele możliwości dają cienie do powiek, które można dopasować zarówno do koloru tęczówki, jak i charakteru całej stylizacji.
Jeśli masz niebieskie oczy, pomocny może być również poradnik Jaki makijaż do niebieskich oczu? Sprawdzone kolory i techniki podkreślające spojrzenie.
Kreska i rzęsy robią na zdjęciu dużą różnicę
Wyraźna linia rzęs sprawia, że oko nie „znika” na fotografii. Nie musi to być jednak długa, graficzna kreska. Czasem wystarczy cienka linia wykonana eyelinerem albo delikatnie roztarty ciemniejszy cień. Następnie można dokładnie wytuszować rzęsy. Przy makijażu ślubnym, wieczorowym czy wykonywanym na sesję fotograficzną dobrym dodatkiem są również sztuczne rzęsy. Kilka lekkich kępek w zewnętrznym kąciku potrafi optycznie wydłużyć oko bez ciężkiego efektu.
W Innsi dostępne są zarówno kępki rzęs, jak i rzęsy na pasku.
Jeżeli nigdy wcześniej ich nie używałaś, najlepiej nie zostawiać pierwszej próby na dziesięć minut przed wyjściem. Aplikację warto przećwiczyć wcześniej – zwłaszcza jeśli przygotowujesz się do własnego ślubu, ważnej sesji czy innego wydarzenia, podczas którego nie chcesz walczyć z odklejającym się kącikiem rzęsy.
Brwi powinny być widoczne, ale nie graficzne
Brwi na zdjęciu nadają twarzy ramę, dlatego nie warto ich całkowicie pomijać. Z drugiej strony bardzo ciemne i ostro odrysowane brwi mogą zdominować całą twarz. Najbardziej uniwersalnym rozwiązaniem jest uzupełnienie brakujących włosków oraz lekkie utrwalenie naturalnego kształtu. Początek brwi dobrze pozostawić bardziej miękki, a nieco mocniej zaznaczyć końcówkę. W przypadku gęstych brwi często wystarczy żel. Przy rzadszych można dodatkowo zastosować kredkę, pomadę lub cień.
Jeśli masz tendencję do nakładania zbyt dużej ilości produktu, przeczytaj również Najczęstsze błędy w makijażu brwi – jak uniknąć przerysowanego efektu?.
Nie zapominaj o szyi, dekolcie i uszach
To drobiazg, który na zdjęciach potrafi mieć ogromne znaczenie. Jeśli twarz została ocieplona bronzerem, a szyja pozostała bardzo jasna, różnica może być widoczna. Nie oznacza to konieczności nakładania podkładu na cały dekolt. Najpierw należy dobrze dobrać odcień produktu do skóry. Później można delikatnie przeciągnąć resztki bronzera na szyję i okolice obojczyków, jeśli wymaga tego stylizacja. Przy upiętych włosach warto spojrzeć również na uszy. Jeżeli twarz jest wyraźnie cieplejsza od nich, fotografia może jeszcze mocniej podkreślić różnicę.
Jak utrwalić makijaż przed długą imprezą?
Wesele, studniówka, sesja czy całonocna impreza oznaczają wiele godzin bez możliwości wykonywania pełnego makijażu od początku. Dlatego trwałość warto budować etapami. Nie należy zakładać, że ogromna ilość pudru załatwi wszystko. Znacznie lepiej sprawdzają się cienkie warstwy produktów oraz odpowiednie utrwalanie poszczególnych etapów. Na koniec można zastosować utrwalacz do makijażu. Mgiełka pomaga połączyć warstwy produktów i ograniczyć zbyt pudrowy wygląd skóry. Do torebki warto zabrać puder prasowany albo bibułki matujące. Gdy po kilku godzinach zaczyna błyszczeć nos lub czoło, najpierw najlepiej usunąć nadmiar sebum, a dopiero później delikatnie dołożyć puder. Dokładanie kolejnej warstwy bezpośrednio na mocno przetłuszczoną skórę może szybko stworzyć ciężki efekt.
Zrób zdjęcie próbne – to najlepszy test przed wyjściem
Lustro łazienkowe pokazuje tylko jeden rodzaj światła. Dlatego po skończeniu makijażu warto obejrzeć twarz przy oknie, w sztucznym świetle i na zdjęciu.
Zrób kilka fotografii:
-
przy naturalnym świetle,
-
przy sztucznym oświetleniu,
-
z lampą błyskową.
Sprawdź przede wszystkim okolice pod oczami, kolor twarzy w porównaniu z szyją, błyszczenie strefy T oraz intensywność różu i bronzera.
Jeśli makijaż dobrze wygląda zarówno bez lampy, jak i z lampą, ryzyko niemiłej niespodzianki podczas imprezy jest znacznie mniejsze.
Próba jest szczególnie przydatna przed ślubem lub profesjonalną sesją. Najlepiej przetestować również trwałość – wykonać makijaż kilka godzin wcześniej i zobaczyć, jak zachowuje się po czasie.
Czego unikać podczas makijażu do zdjęć?
Najwięcej problemów powoduje zazwyczaj nie jeden konkretny kosmetyk, ale przesada. Zbyt dużo podkładu daje efekt maski, zbyt dużo pudru może wyglądać sucho, nadmiar rozświetlacza zaczyna przypominać tłusty połysk, a bardzo mocny kontur na zdjęciu wygląda znacznie ostrzej niż w lustrze. Warto również uważać na testowanie nowego podkładu, pudru czy bazy po raz pierwszy bezpośrednio przed ważnym wydarzeniem. Produkt może pięknie prezentować się przez pierwszą godzinę, ale po kilku zacząć się warzyć, zbierać w załamaniach albo nadmiernie błyszczeć. Makijaż na ważną okazję powinien być przede wszystkim przewidywalny. Lepiej sięgnąć po sprawdzone kosmetyki i zmienić technikę aplikacji niż eksperymentować ze wszystkim naraz.
Makijaż do zdjęć nie musi wyglądać ciężko
Największy mit dotyczący makijażu fotograficznego mówi, że trzeba nałożyć znacznie więcej wszystkiego. W rzeczywistości aparat najlepiej „lubi” równą cerę, dobrze zbudowany wymiar twarzy, widoczne oczy i kontrolowane wykończenie skóry. Podkład nakładaj cienko. Puder tylko tam, gdzie jest potrzebny. Róż i bronzer mogą być odrobinę mocniejsze niż na co dzień, ale nadal powinny być dobrze roztarte. Rozświetlacz ma odbijać światło w wybranych miejscach, a nie zamieniać całą twarz w błyszczącą powierzchnię. Najważniejszym etapem pozostaje natomiast próba. Zanim wyjdziesz z domu, zrób zdjęcie z lampą błyskową i obejrzyj je bez upiększających filtrów. To prosty sposób na sprawdzenie, czy pod oczami nie pojawił się biały ślad pudru, czy twarz pasuje kolorem do szyi i czy makijaż ma wystarczająco dużo kontrastu.
A kiedy impreza lub sesja dobiegnie końca, pamiętaj o dokładnym oczyszczeniu skóry. Jeśli chcesz zrobić to prawidłowo, zajrzyj również do poradnika Demakijaż bez błędów – czym zmywać makijaż, by skóra była naprawdę czysta?.
Dobrze wykonany makijaż fotograficzny nie powinien sprawiać, że wyglądasz jak zupełnie inna osoba. Ma sprawić, że zarówno na żywo, jak i na zdjęciach nadal wyglądasz jak Ty – tylko w wyjątkowo dobrej wersji.
Bądź bliżej INNSI